Sunday, 2 July 2017

self-drafted #2: jeans


Dla tych, którzy tu czasem wpadają, nie jest tajemnicą, że najlepiej czuję się w kieckach midi. To moja baza. Miewałam lata, że spodnie zakładałam tylko na salę gimnastyczną i w skały. Ostatnio coraz bardziej jednak ciągnie mnie do spodni. Podczas pierwszych dwóch tygodni tegorocznego Me Made May najczęściej nosiłam moje pierwsze samodzielnie wyrysowane jeansy. Okazały się niezastąpione w chłodniejsze majowe dni i już myślę o następnej parze.

Zacznę od tego, że w mojej szafie trudno znaleźć dopasowane spodnie. Jeśli już jakieś noszę to szerokie, z prostą lub lekko rozszerzaną nogawką. Trochę to wynika z mojego przekonania, że w takich modelach wyglądam najlepiej, a trochę z faktu, że nigdy nie byłam w stanie dobrać sobie dopasowanych spodni.  No tak, ale skoro "umiem" już konstruować, to mogę sobie takie prawie idealne spodnie stworzyć. Wiadomo, idealne sprawiłyby, że wyglądałabym w nich jak modelka, a mój tyłek by magicznie zmalał ;) Aż tak dobrze nie ma.


Hello! Where is the summer? It is 1st of July and we have here in Warsaw truly crazy rainy weather. The only advantage of this crappy weather is that I can wear my favourite jeans pants. I made them in April based on self-drafted pattern. I must say that I love these pants. They are so comfortable! I made them from second-handed jeans fabric (full cost of the project: less than 4 euro!), so I can count this project as eco-friendly. I haven’t bought a new piece of fabric since March! For now I want to sew only from my stash. Cross your fingers for me!

Wednesday, 14 June 2017

self-drafted #1 romantic dress


Tak jakoś mi ostatnio nie po drodzę z blogowaniem. Dużo się dzieje, wiele spraw odciąga moją uwagę od internetowych aktywności. Miałam coś napisać w trakcie MeMadeMay2017, ale nie zdążyłam. Miałam napisać podsumowanie, ale jeszcze nie napisałam. Może w lipcu. Dzisiejszego posta miałam stworzyć w marcu, ale jako takie zdjęcia sukienki udało mi się zrobić właśnie przy okazji #mmmay17.

Jeśli wpadacie czasem na mojego Instagrama, to wiecie, że w pierwszym kwartale roku zaczęłam swoją przygodę  z konstrukcją odzieżową. Nie to żeby to było moje pierwsze podejście do tematu, próbowałam się wcześniej z zagadnieniem, ale z dość mizernym skutkiem. Tym razem - ja Zosia-Samosia! - wybrałam się na kurs, a nawet na dwa. Pierwszy dotyczył konstrukcji spódnic i sukienek, drugi - spodni. I tak sobie teraz trochę szyję z wykrojów gotowych, trochę konstruuję sama, a trochę kompiluję.


Hello after a long brake! We had amazing summer weather here in Poland during past few weeks, but it is over. Outside the window is green but cold and windy now, so it is a good moment to back to one of my winter makes. I started a new year developing my patternmaking skills. In January and in March I joined great patternmaking classes and now I can create patterns myself! I must say that it is a great fun and a huge challenge. Of course to became a patternmaking master a need to practice a lot. So I figured out that the best way to start is remaking my favorite basic forms. 

Today I present a romantic version of my navy modest. I sewed first dress based on Burda Easy pattern. A new version has bust and back darts. I also created a new neckline – it fits perfectly! The bottom remains unchanged. It was a great pleasure to create something from the beginning to the end. 

Happy saving!
 

Sunday, 30 April 2017

project of the month #2


No tak, zapowiedziałam nowy cykl na blogu i znikłam na dwa miesiące. Cała ja. Ale jestem, już jestem. Na przełomie lutego i marca powstała sukienka spoza mojej listy. Potrzeba chwili wzięła górę nad planami i tak zabrałam się za sukienkę z lutowej Burdy.

Potrzebowałam czegoś efektownego, ale niezbyt skomplikowanego do uszycia, bo czasu było niewiele, a okazja zacna. Zależało mi też, aby to nie była sukienka na raz, wyłącznie na wielkie okazje. Najpierw wybrałam kolor - czerwień. Ten kolor nigdy nie zawodzi. Ilekroć wkładam na siebie moją czerwoną spódnicę, tylekroć słyszę mnóstwo komplementów. Wiedziałam też, że dół będzie z połowy koła, bo chciałam czuć się komfortwo. Tkanina musiała być lejąca i niezbyt cienka. W sklepie wpadła mi w oko ogniście czerwona mięsista żorżeta, wzięłam 2,5 metra bez wahania.

Of course, all me! I’ve announced the new blog series and disappeared for two months. But I am here! At the turn off February and March I was working on this red dress. It turned out that the expediency of the moment was more important than my #2017makenine list.